sobota, 2 listopada 2013

Z Harrym dla Natalii

Twoi rodzice zginęli w wypadku dwa lata temu. Nie miałaś żadnego rodzeństwa. Od tego czasu opiekowała się tobą twoja ciocia ale nie chciałaś tego. W dniu 18 urodzin przeprowadziłaś się do Londynu. Twoim chłopakiem jest Harry. Spotkałaś go kiedyś na mieście. Potknęłaś się i wylałaś na niego kawę. To był dzień, który odmienił twoje życie na lepsze. Zaczynałaś zapominać o przeszłości i żyłaś teraźniejszością. Myślałaś ,że już wszystko będzie dobrze. Że w końcu twoje życie wróci do normy.. niestety. Lekarze wykryli u ciebie nowotwór. Był zbyt zaawansowany. Nie mogli ci pomóc. Dali ci co najwyżej dwa miesiące życia. Po prostu byłaś skazana na śmierć. Kiedy przekazałaś to swojemu chłopakowi on nie potrafił uwierzyć. Nie pozwolił ci się poddawać. Założył fundację. Zaczął zbierać pieniądze na leczenie. Nie widział innej opcji. Bez ciebie nie potrafiłby żyć. Po miesiącu w stanie krytycznym trafiłaś do szpitala. Harry codziennie mówił, że z tego wyjdziesz. Przytakiwałaś mu ale wiedziałaś, że to już koniec. Chłopcy mieli koncert ale on chciał go odwołać. Chciał być z tobą. Powiedziałaś mu, że to tylko kilka ulic dalej i ostatecznie się zgodził. Oglądałaś emisję w telewizji. Na koniec chłopcy śpiewali 'Moments'... Tak właściwie śpiewał Hazza. Śpiewał dla ciebie. Śpiewał ze łzami w oczach. Po piosence powiedział: 
- Przepraszam ale nie będzie mnie na podpisywaniu płyt. Wybaczcie. Moja dziewczyna jest w szpitalu.. Może prawdopodobnie już nie żyje.. Jeśli jeszcze mnie widzisz.. Kocham cię! To ty nadałaś temu wszystkiemu sens. Nie zostawiaj mnie, błagam..
Chłopak zszedł ze sceny. Kiedy dojechał do szpitala i wbiegł do twojej sali. Nie zastał Cię. Zaczął płakać. Nie wiedział co ma ze sobą zrobić. Wyjął papierosa wiedząc, że nie można tam palić. Kiedy go odpalał przyszła pielęgniarka. 
-Co pan tu robi!? 
-Nie widać – rzucił ironicznie ze łzami w oczach
-Proszę za mną Panie Styles 
Harry niechętnie odłożył fajkę i poszedł za pielęgniarką. Zaprowadziła go do gabinetu lekarza. 
-Proszę poczekać. Dr. Leeyoum powinien za chwilę przyjść. – powiedziała zamykając za sobą drzwi. Loczek usiadł na krześle i nerwowo czekał na doktora. Czekał na to aż ktoś powiem mu prosto w oczy, że najważniejsza osoba na świecie właśnie zmarła. Po 10 minutach do gabinetu wszedł lekarz. 
-No panie Styles to chyba cud. – mówił gratulując mężczyźnie – Pańska dziewczyna i Pan mieliście nadzieję do ostatniego momentu. To właśnie ona ją uratowała. 
-Jak to ? To znaczy, że [T.I.] .. 
- Tak. W ostatniej chwili znalazł się dawca. 
Harry zaczął płakać niedowierzając. 
-Czy mogę ją zobaczyć ? 
-Oczywiście, ale na chwilkę. Jej organizm jest bardzo osłabiony. 
Po tych słowach Dr. Leeyoum zaprowadził go do twojej sali. Leżałaś blada, wychudzona na szpitalnym łóżku. Harry natychmiast do ciebie podbiegł i głaskając po twarzy mówił : 
-Kocham Cię. Kocham Cię nawet nie wiesz jak bardzo. To cud. Mam cię już na zawsze. Wiedziałem, że się nie poddasz. Jestem tak cholernie z ciebie dumny. Kocham Cię.
-Ja ciebie też, Harry. – powiedziałaś kładąc jego głowę do swoich piersi – W końcu będzie dobrze. W końcu będę szczęśliwa.