sobota, 10 sierpnia 2013

Dla Marty - Justin

Justin już od dłuższego czasu wydawał ci się dziwny. Wracał do domu później niż miał w zwyczaju. Nie zwracał na ciebie większej uwagi. Dziś było tak samo. Po 20 usłyszałaś parkujący samochód pod waszym domem i przekręcający się klucz w drzwiach. Chłopak przywitał się całując Cię w policzek i zjadł co mu przyszykowałaś. Kiedy skończył poszedł po prysznic. ‘tak już nie może być’ – pomyślałaś myjąc naczynia – ‘codziennie to samo. Pieprzona monotonia.’  Gdy skończyłaś, postanowiłaś porozmawiać z Justinem. Udałaś się do waszej sypialni i usiadłaś na łóżko. Młody mężczyzna po chwil wszedł do pokoju w samym ręczniku.-Justin musimy porozmawiać – powiedziałaś stanowczo wstając z łóżka 
–Od dwóch tygodni przychodzisz później niż zawsze. Jesteś jakiś spięty. W ogóle się mną nie interesujesz. Nie kochaliśmy się już od niepamiętnych czasów. Nie kochasz mnie już, tak?  
-Nie.To znaczy tak.Kocham Cię – objął cię w talii – Jesteś dla mnie najważniejszą osobą. Teraz po prostu  mam dużo pracy. Cały czas siedzę w studiu. Przepraszam. – zaczął całować cię po obojczyku. To było twoje czułe miejsca.

-Justin przestań.

-Dlaczego? Sama oznajmiłaś, że dawno się nie kochaliśmy. – powiedział z zalotnym uśmieszkiem i znów zaczął cię całować schodząc coraz niżej. Gdy dekolt twojej bluzki się skończył powoli zaczął ją z ciebie zdejmować. Później zrobił to samo z szortami. Kiedy byłaś już w bieliźnie rzucił cię na łóżko i usiadł na tobie okrakiem. Czułaś, że on nad tobą górował więc zdjęłaś mu szybkim ruchem ręcznik. Justin nie chciał zostać w tyle, więc  delikatnie odpiął ci biustonosz. Zaczął bawić się twoimi piersiami. Masował je, pieścił. Czułaś się jak w niebie. Byłaś z najważniejszą osobą w twoim życiu.  Czułaś, że masz wszystko. Nagle chłopak przerwał czynność, która sprawiała ci przyjemność i usiadł obok.

*włącz* http://www.youtube.com/watch?v=___l8Y21yNM

-[T.I.] bo, bo ja nie mogę.

-Czemu? Stało się coś?

-Ja, ja cię tak bardzo przepraszam. – chłopak mówił ze łzami w oczach – bo ja ..ja..

-No co do cholery Justin !? – krzyknęłaś

-Ja cię zdradziłem. – powiedział odwracając głowę w stronę okna.

Łzy momentalnie napłynęły ci do oczu. Szybko wstałaś z łóżka i założyłaś na siebie ubrania. Wyciągnęłaś torbę z pod łóżka i wrzuciłaś tam większość swoich rzeczy. Podeszłaś niepewnie do drzwi. Spojrzałaś na Justina. On jak wcześniej siedział patrząc się przez okno, a łzy spływały mu po policzkach. Miałaś ochotę do niego podejść  i wykrzyczeć mu w twarz ‘dlaczego !? brakowało ci czegoś!? Czemu to zrobiłeś!?’ a później mu wszystko wybaczyć i zatopić się w jego ramionach. Jednak nie mogłaś. Nie mogłaś mu tego wybaczyć i zapomnieć o tym co ci przed chwilą powiedział. Pociągnęłaś klamkę i wyszłaś z pokoju. Ruszyłaś powoli schodami w dół. Szłaś rozglądając się i przypominając wszystko co Was tu spotkało. Łez było coraz więcej, a ty już nie miałaś siły. Szybko otworzyłaś wejściowe drzwi i zatrzaskując je szłaś przed siebie. Robiło się już chłodno, a ty nie miałaś się gdzie podziać. Jednak wiedziałaś, że nie możesz wrócić do domu. W oddali zobaczyłaś światło. Z nadzieją, ze to jakiś hotel. Ruszyłaś w jego stronę. Twoje przeczucie cię nie zmyliło. Weszłaś do środka i poszłaś w stronę recepcji. Wynajęłaś pokój na tydzień. Dziś nie miałaś już na nic sił. Położyłaś się na łóżku zasypiając. Rano czułaś się fatalnie. Jakby cząstka ciebie odeszła daleko. Jakby miała nigdy nie wrócić. Usiadłaś na ziemi podkurczając nogi i płakałaś. Tak bardzo płakałaś. Minął tak ten dzień, następny i następny. Justin ani nie pisał ani nie dzwonił. Czułaś jak powoli twoja dusza umiera. Jak zostaje samo zimne, wychudzone ciało. Kolejnego dnia poczułaś wielkie ukucie w sercu. Wtedy widziałaś, że dusza przestała oddychać. Ostatkiem sił wstałaś z podłogi i poszłaś do łazienki. Nie chciałaś się ranić. Nie chciałaś zranić ciała, bo dusza, której już nie było z tobą była wystarczająco zraniona. Dlatego nalałaś chłodnej wody do wanny i weszłaś do niej. Wzięłaś ostatni wdech i zanurzyłaś się. Czułaś ogromny ból. Twoje serce, które powoli przestawało kochać czuło. 

Zayn

 Dziś mijałaby wasza rocznica. Już trzecia. Nie możesz dalej uwierzyć ,że on to zrobił. Zdradził cię po 2,5 latach związku.  Masz już poukładane życie. Nowego chłopaka , ale nie możesz go zapomnieć. Dalej go kochasz. Wiesz , że nie już nigdy nie będzie tak jak kiedyś. Zostaną wspomnienia .. i tylko one.
 14 kwietnia . Niby zwyczajny dzień. A jednak zawsze będziesz pamiętać co wydarzyło się 3 lata temu. Sobota rano, a ty idziesz Londyńską ulicą. Umówiłaś się przy Big-Ben’ie ze swoją przyjaciółką- Danielle. Tak Danielle Peazer. Stoisz już przed zegarem około pół godziny a Danielle jeszcze nie ma. Stwierdziłaś, że do niej zadzwonisz. Jednak przyjaciółka cię wyprzedziła.
-Halo. – powiedziałaś odbierając telefon
- Hej [T.I.] – odpowiedziała dziewczyna
- Dan .. czemu cię jeszcze nie ma ? – zapytałaś
- Misiek .. strasznie przepraszam , ale nie dam rady dziś przyjść.  Wiem , że obiecałam ,ale pomyliły mi się dni i jadę dziś z Liam’em do Indii. Przepraszam.
- Spoko. Nic się nie stało. Wypoczywajcie tam.
- Nie jesteś zła ?
- Nie no, co ty.
- Ok. Ja kończę. Musze się spakować. Jeszcze raz przepraszam.
- Okej. Nic się nie stało. Paa -  powiedziałaś i się rozłączyłaś.
Pomyślałaś , że nie masz co teraz robić. Twój chłopak pojechał odwiedzić rodziców , nie masz zbyt wielu przyjaciół.  Postanowiłaś przejść się do parku.. Spacerowałaś tak , gdy nagle zobaczyłaś drzewo .. Niby zwyczajne drzewo , ale to tu ty i Zayn przyrzekliście , że już zawsze będziecie razem. Podeszłaś do niego. Delikatnie dotknęłaś ręką miejsca gdzie było wyryte „[T.I] + Zayn = Love forever” i zjechałaś po drzewie siadając na ziemi. Zamknęłaś oczy i przypomniałaś wtedy sobie ten dzień. Dokładnie 3 lata temu. Zayn przyjechał po ciebie swoim czerwonym mercedesem. Miał na sobie białą koszulkę , a na to założoną granatową bejsbolówkę z literką M. Spodnie miał czarne , lekko opuszczone. Buty ? Oczywiście Nike – granatowe. Wyszedł po ciebie z samochodu. Zadzwonił na dzwonek 3 razy. Wtedy ty wyszłaś . Miałaś na sobie Czerwoną koszulę w kratkę. Czerwone converse’y i czarne , krótkie spodenki. Włosy miałaś spięte w kok. Chłopak powiedział , że ślicznie wyglądasz i zaprowadził Cię do samochodu. Otworzył przed tobą drzwi ,a gdy usiadłaś zamknął. Później usiadł na miejsce kierowcy i pojechaliście na plażę do Brighton. Spacerowaliście po molo , plaży , aż zrobiło Ci się zimno i zaproponowałaś pójście do parku. Chłopak się zgodził. Wróciliście więc do Londynu. Przed parkiem zostawiliście samochód i poszliście. Spacerowaliście tak kilkanaście minut opowiadając o sobie. Nagle chłopak wziął Cię za rękę i podbiegł do tego drzewa.. do waszego drzewa .. wyjął scyzoryk , który miał w kieszeni i wyrył na drzewie właśnie ten napis. Teraz , gdy o tym myślałaś łzy spływał Ci po policzku.  Nie otwierając oczu dalej wspominałaś najlepszy dzień w życiu.  Po wyryciu napisu schował scyzoryk z powrotem do kieszeni i podniósł lekko twą brodę by spojrzeć ci w oczy. Wpatrywał się w nie jakby widział tam cały swój świat. Ty robiłaś to samo. Nagle delikatnie a zarazem tak mocno cię objął jakby trzymał tam swoje życie.  Przybliżył cię delikatnie do siebie i pocałował. To był wasz pierwszy pocałunek. Staliście tam jeszcze dobre kilka minut i wpatrywaliście się w siebie , jakby to była właśnie wasza prawdziwa miłość. Łzy spływały ci po policzkach jeszcze bardziej. Nagle usłyszałaś swoje imię.
-[T.I.] ? – zapytał znany ci głos.
Otworzyłaś oczy. Nie wiedziałaś kto to powiedział. Nagle jakiś chłopak usiadł obok ciebie.
- Co tu robisz ? – zapytał.
Wtedy już wiedziałaś kto to. Miał na sobie dokładnie to samo ubranie co 3 lata temu. Ty z resztą też. Otarłaś łzy i powiedziałaś , że to nie jego sprawa.
-Ej. Co się stało ? Czemu płaczesz ?
- Nie ważne .. Zayn idź.
-Nie mogę.
-A to niby czemu ?
-Bo dziś jest nasza rocznica.
- Nie jest tylko byłaby .
- Dla mnie będzie zawsze.
-Zayn, jesteś  żałosny..
-Może .. ale to nie moja wina , że cię dalej kocham. Że każdego dnia o tobie myślę. Nie potrafię bez ciebie żyć. Wiesz .. jak jestem w trasie to chłopcy mnie pocieszają jak tylko mogą mimo , ze to już pół roku , ale kiedy mamy wolne oni jada do swoich rodzin , spotykają się ze swoimi dziewczynami. A ja . Hmm .. codziennie rano wychodzę do sklepu po bułki, chodź wiesz , że nienawidzę wcześnie wstawać ,by cię zobaczyć. By widzieć jak idziesz z tym sowim chłopakiem za rękę. Jak się całujecie. Wiesz jak mnie wtedy serce boli. – przerwał na chwilę i otarł łzy. – [T.I] .. ja wiem , że nie powinienem tego robić i wiem , ze mnie nienawidzisz ,a  teraz jesteś szczęśliwa. Ale .. ale czy jest jeszcze nadzieja ,żebym odzyskał kogoś na kim mi zależało najbardziej na świecie .. zależy .. Wiem .. wtedy nie powinienem ci dać odejść. Powinienem cię pocałować i zostawić  już na zawsze w moich ramionach.
Po tych słowach wstałaś , a chłopak uczynił to samo. Popatrzyłaś się jeszcze raz na wyryty napis , przejechałaś po nim dłonią.  Podniosłaś delikatnie brodę Zayn’a i wpatrywałaś się w jego oczy. Czyli robiłaś to samo co on dokładnie 3 lata temu. Objęłaś go w pasie i przyciągając do siebie pocałowałaś. On uczynił to samo. Czułaś się jak w niebie. Ale .. nie mogłaś .. on wyrządził ci za dużo krzywdy. Oderwałaś się od chłopaka.
- [T.I.] .. czyli , że jednak dasz mi drugą szansę ? – zapytał lekko zdenerwowany a zarazem podniecony chłopak.
Ty nic nie odpowiedziałaś .. po prostu się do niego uśmiechnęłaś  i ruszyłaś w stronę domu.
.